Tytuł: "Świąteczny abonament"
Autor: Marta Nowik
Wydawnictwo: Szara Godzina
Ilość stron: 296
Data wydania: 24-10-2025
Moja ocena: 6/10
„Świąteczny abonament” Marty
Nowik przeczytałam w ramach booktouru Czytam dla przyjemności. To prosta
historia małżeństwa w kryzysie, Krzysztofa i Ireny, którzy z różnych powodów
coraz bardziej się od siebie oddalają.
Krzysztof drażnił mnie niemal od
początku. To zadufany w sobie bufon, który planuje doktorat i niemal wszystko
filtruje przez „co ludzie powiedzą”. Do tego traktuje swoją żonę z góry,
ponieważ ma ona niższe wykształcenie. Jakby dyplom był najważniejszym elementem
udanego małżeństwa.
Irenka jest jego zupełnym
przeciwieństwem. To kobieta z sercem na dłoni, prowadząca salon fryzjerski, w
którym zna klientów nie tylko z imienia, ale nadaje im również zabawne ksywki.
Chętnie daje zniżki osobom gorzej sytuowanym, przez co salon nie przynosi
wielkich zysków. Mam wrażenie, że dla Irenki jest on przede wszystkim miejscem
spotkań i pomagania ludziom, a dopiero później biznesem.
Kobieta zatrudnia również
dziewczynę z trudnej, patologicznej rodziny, która ucieka przed pijącym ojcem.
Niestety ten wątek nie do końca mnie przekonał. Informacja o sytuacji
nastolatki jest wielokrotnie powtarzana, ale niewiele widać jej w zachowaniu
bohaterki.
Przed świętami do mieszkania
małżonków wprowadzają się seniorki rodu: teściowa Tekla i babcia Hania. Widząc,
że między Ireną a Krzysztofem zdecydowanie nie dzieje się dobrze, postanawiają
wkroczyć do akcji i wprowadzają tytułowy „świąteczny abonament”. Każdego dnia
mąż i żona otrzymują zadanie, którego celem jest zrobienie czegoś miłego dla
drugiej osoby.
Sam pomysł jest sympatyczny, ale
mam z nim pewien problem. Jeśli między dwojgiem ludzi nie ma już wewnętrznej
potrzeby troszczenia się o siebie, a Krzysztof bez zewnętrznej presji nie
odwiedziłby nawet żony w szpitalu, to trudno mi uwierzyć, że kilka odgórnie
narzuconych dobrych uczynków może uratować takie małżeństwo.
Sytuację dodatkowo komplikuje
pojawienie się byłego chłopaka Ireny, co oczywiście budzi zazdrość Krzysztofa.
Niestety styl pisania autorki nie
do końca mnie przekonał. Cała historia wydała mi się zbyt naiwna, a niektóre
wątki zostały potraktowane dość powierzchownie. To książka, którą można
przeczytać, ale raczej nie zostanie ze mną na długo. Najbardziej prawdopodobne
jest to, że po lekturze w pamięci pozostanie mi głównie irytacja na Krzysztofa.
Ja zdecydowanie nie chciałabym takiego męża.
Tekst i zdjęcie: Anna Dyczko, Międzyczas
https://linktr.ee/annadyczko_mczas
https://www.facebook.com/M-czas-103770337714212
https://www.instagram.com/annadyczko_mczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz